Forum PercyJackson.fora.pl Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

[M] [T] Pierwszy pocałunek córki Afrodyty [BO]

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum PercyJackson.fora.pl Strona Główna -> Fan Fiction
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Blanca
Muza/Maniaczka Klat



Dołączył: 02 Sie 2010
Posty: 1477
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Maków
Płeć: Annabeth

PostWysłany: Śro 21:37, 09 Mar 2011    Temat postu: [M] [T] Pierwszy pocałunek córki Afrodyty [BO]

Rodzaj: tłumaczenie
Pairing: SilenaxBeckendorf [oni też zasługują na trochę miłości]
Zgoda od autora: -
Beta: -
Oryginalny tytuł: A daughter of Aphrodite's first kiss.

hope you'll like it.


Charlie

Stałem w kuźni, w roztargnieniu kując kawałek metalu i myślami będąc obok dziewczyny, siedzącej tuż za oknem. Jej blond włosy opadały kaskadą fal po plecach, błyszcząc w słońcu. Miała na sobie różową sukienkę do kolana i plimsolls’y* na nogach. Przyjaciółki dziewczyny siedziały dookoła niej na schodkach kabiny, trzymając w rękach przeważnie lusterka lub tusze do rzęs. Część z nich malowała paznokcie, a reszta po prostu wygrzewała się w ciepłym, lipcowym słońcu. Córki Afrodyty.
- Beckendorf, gdzie jest dłuto?! – wrzasnął Will.
- Na górnej półce! – odpowiedziałem, odwracając swoją uwagę od widoku za oknem i skierowałem ją na ciemnowłosego chłopaka na drugim końcu warsztatu.
- Okej, dzięki! – krzyknął.
Odwróciłem się do mojego ‘stanowiska pracy’. Kułem metal nawet nie zwracając na niego uwagi, tak bardzo zajęty byłem marzeniami. Teraz, nie miał nawet kształtu. Znów wyjrzałem przez okno, by przyjrzeć się dziewczynie. Zauważyłem, że nie miała żadnej biżuterii. Postanowiłem, że zrobię dla niej bransoletkę. Zbliżały się Walentynki, więc miałem szansę stworzyć dla niej idealny prezent.
Przez następne cztery dni ciężko pracowałem, aż do momentu, gdy słychać było głos gongu wołającego na kolację. Opuszczałem kuźnię jedynie na jedzenie i aby poradzić się opinią Katie na temat bransoletki. Była bardzo pomocna i dała mi kilka dobrych rad na temat gustu dziewczyn. Zabierałem biżuterię ze sobą za każdym razem, przez trzy dni o trzeciej po południu. Gdy pokazałem ją jej czwartego, stwierdziła, że jest idealna. Podziękowałem jej i wróciłem do kabiny, by zapakować prezent i przygotować się do kolacji.
KONIEC SCENY.

Silena

Obudziłam się tego ranka i uśmiechnęłam jak wariatka. Walentynki! Wyskoczyłam z łóżka i zaczęłam tańczyć w łazience, planując wziąć prysznic zanim reszta mojego rodzeństwa się obudzi, zacznie krzyczeć, otwierać kartki, wysyłać je, czy porównywać prezenty i zgadując kto jest ich cichym wielbicielem. W głębi serca miałam nadzieję, że syn Hefajstosa poprosi mnie, bym została jego Walentynką. Odrzuciłam tę myśl. Zapewne myślał, że jestem kolejną blond cizią.
Weszłam do pokoju po piętnastu minutach z jednym ręcznikiem na głowie i drugim opasanym tuż pod pachami. Moi współlokatorzy już wstali i biegali dookoła we wściekle różowych ubraniach i czerwonych sercach. Przywitałam się ze wszystkimi i usiadłam na swoim łóżku. Moja suszarka leżała na stoliku, więc włączyłam ją i zaczęłam swoją codzienną rutynę upiększającą. Dwadzieścia minut później, włosy były suche, proste i wykończone lakierem.
Moje rodzeństwo powoli wynurzało się z kabiny, pędząc na spotkania ze swoimi Walentynkami. Moje ulubione obcisłe dżinsy były czyste, więc nie pozostało mi nic innego jak je założyć. Wykopałam z szafy niebieski top, a na nogi wsunęłam srebrne plimsolls’y. Kiedy skończyłam, zauważyłam, że zostałam sama. Jako grupowa domku musiałam sprawdzić, czy kabina była wystarczająco zadbana. Znaczyło to byle jakie wrzucenie ubrań pod łóżka i pozbycie się pustych opakowań po podkładach do kosza.
Skończyłam ‘sprzątanie’ i wróciłam do mojej toaletki. Postanowiłam wyglądać dziś naturalnie, więc zaledwie liznęłam tuszem rzęsy i delikatnie maznęłam usta jasnym błyszczykiem. Spojrzałam ostatni raz na swoje odbicie w lustrze, złapałam srebrną torebkę na ramię i skierowałam się na dwór.

Charlie

Wyszedłem z kabiny. Na sobie miałem ulubione dżinsy, czerwoną koszulkę, moje włosy były idealnie ułożone i pachniałem Lynxem. Dookoła widziałem pełno par, o niektórych nawet nie miałem pojęcia. Byłem zdenerwowany, bałem się, że jej tego nie powiem. Tak bardzo tego chciałem, że chyba nie dałbym rady znieść odmowy. Powoli zszedłem po schodach i zacząłem krążyć dookoła zieleni.
Minąłem domek Hermesa, gdzie Travis i Katie siedzieli na stopniach trzymając się za ręce. Katie szepnęła coś Travisowi i mrugnęła do mnie. Uniosła kciuk do góry, na co machnąłem do niej ręką. Skierowałem się powoli do stajni pegazów. Silena przychodziła tu codziennie, zawsze, zanim zrobiła cokolwiek innego, więc postanowiłem na nią zaczekać.
Po kilku minutach weszła. Wziąłem głęboki wdech i podeszłem.
- Hej Silena – przywitałem się. Rumieniąc się trochę.
- Oh, cześć Beckendorf! – Silena skierowała swoją twarz w moją stronę. Zauważyłem, że jej policzki zmieniły odcień na bardziej różowy.
Rozmawialiśmy chwilkę, aż w końcu staliśmy naprzeciw siebie w niezręcznej ciszy.
- Um, Silena… - zacząłem cicho, patrząc na ziemię.
- Tak? – odpowiedziała radośnie, jednak słychać było niepewność w jej głosie.
- Czy ty… um… ty… będziesz… moją… yy… Walentynką? – wykrztusiłem, zanim zamieniłem się w sporych rozmiarów żywego pomidora. Silena przyglądała mi się.
- Oczywiście, że tak, miałam nadzieję, że zapytasz! – uśmiechnęła się radośnie.
- Mam coś dla ciebie – dodałem, podając jej różowe pudełko z czerwoną kokardką na czubku.
- O bogowie, nie musiałeś! – odpowiedziała, rumieniąc się.
Obserwowałem, jak zrywała papier z pudełka.

Silena

Zerwałam papier i moim oczom ukazała się śliczna bransoletka, cała zrobiona ze srebra. Z łańcuszka zwisały trzy wisiorki. Pierwszym było delikatne, jasne serduszko lśniące w słońcu. Pozostałe dwa otaczały serce. Jedno to piękna litera S, zdobiona srebrnymi i różowymi diamentami. Trzecim i ostatnim wisiorkiem była litera C, ze śladami czarnego i pomarańczy.
- S znaczy Silena, a C Charlie – wyjaśnił Beckendorf, wpatrując się z uporem w podłogę. – Serce oznacza… yy… to… że cię kocham. – dodał, gdy jego policzki jaśniały czerwienią.
Przez moment nic nie mówiłam, tylko zapięłam bransoletkę dookoła nadgarstka i podziwiałam ją. W końcu spojrzałam na Beckendorfa i uśmiechnęłam się szeroko.
- Też cię kocham, Charlie. – wyznałam. Jego twarz wykrzywił koślawy uśmiech.
Nazywanie go Charliem brzmiało lepiej. W końcu, to był mój Charlie.
Przysunęłam się do niego, a on objął moją talię ramieniem. Pocałował mnie w policzek i powoli przesunął wargi w stronę moich. Zarzuciłam ręce na jego szyję i odwzajemniłam gest. Czułam się wreszcie szczęśliwa, uśmiechając się do Charliego. Oderwaliśmy się od siebie i przytuliłam się do jego klatki piersiowej.
To był najlepszy, pierwszy pocałunek.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ailyn
Boy z hotelu Lotos
Boy z hotelu Lotos



Dołączył: 29 Wrz 2010
Posty: 309
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: z odległych rubieży
Płeć: Annabeth

PostWysłany: Pon 21:02, 21 Mar 2011    Temat postu:

oooooooooooooh :} jakież to słodkie! kocham Charlie'ego i Silenę! ^^

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sophie
Miss Holmes
<b>Miss Holmes</b>



Dołączył: 13 Sie 2010
Posty: 2360
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Niemcy
Płeć: Annabeth

PostWysłany: Pią 19:08, 13 Maj 2011    Temat postu:

Słodziutkie to opowiadanie :> Dobrze przetłumaczone. Tylko nie wyjaśniłaś tej gwiazdki ;p

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eveleine
Boy z hotelu Lotos
Boy z hotelu Lotos



Dołączył: 04 Mar 2010
Posty: 276
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Polska
Płeć: Annabeth

PostWysłany: Śro 20:29, 22 Cze 2011    Temat postu:

Miałaś rację, ta para zasługuje na trochę miłości :). W kanonie było o nich mało, szkoda, bo opowiadanie jest świetne, słodkie i dobrze przetłumaczone za co należą ci się brawa (Ja niestety nie potrafię tłumaczyć, o czym się sama przekonałam niedawno).
Jedno pytanie:
Cytat:
Podziękowałem jej i wróciłem do kabiny

Kabiny? Z tego co pamiętam to w angielskim zamiast określenia domek było "cabin", więc pewnie dlatego.
Ale to tylko moje czepianie się, więc nie brałabym tego pod uwagę :)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zoey
Przypalona Ambrozja
Przypalona Ambrozja



Dołączył: 15 Wrz 2012
Posty: 40
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Domek nr 13
Płeć: Annabeth

PostWysłany: Nie 13:51, 23 Wrz 2012    Temat postu:

<3 Aż mi się miękko na sercu zrobiło po przeczytaniu tego :) <3

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum PercyJackson.fora.pl Strona Główna -> Fan Fiction Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Forum.
Regulamin